Luksus na miare ameryki

FOTO: a to ostatni krzyk mody - pralka w wersji recznej, nadaje sie do prania wszystkiego najlepiej spodni, pocieli i butow. Jej zaleta jest prosta obsluga:) jak dobrze ze moje rzeczy moge prac w hotelu!

Foto: wybieram poduszke, coby sie poczuc troche lepiej w tych moich czterech scianach

Foto: prysznic na ulicy - chyba nie mam co tak narzekac na swoj:)


12/12/09 sobota





Pozwolilam sobie dzis na dwa luksusy w stylu europejskim. Po pierwsze mialam trening w pricewaterhousecoopers. Budynek niczego sobie, wiec po 3 godzinach zapomnia³am ze w Indiach w³aœciwie jestem. Normalne klimatyzowane czyste sale, pokoj konferencyjny jak na sgh, poczulam siê jak na zajeciach:) Trening by³ o niczym, i w³aœciwie to by³a strata czasu, ale przynajmniej nie musia³am isc do pracy. Po drodze narobilam troche zdjêæ, ale na bloga nie ma jak tego wrzucic, musze cos nowego wymyœleæ. Podobnie jak filmow. Ostatnio czekalam godzine Az siê zaladuje 1minutowy film. I nic:( Poza tym mialam dzis cieply prysznic!!! Mo¿e zbyt dumnie to brzmi, ale... Kupilam sobie miske, nagrza³am wody i ju¿! Mala rzecz a cieszy. Bylam dzis tez w œwi¹tyni bigini Kali. No ¿eby u nas taka pobo¿noœæ by³a... tlumy do tej œwi¹tyni œci¹ga³y, zdjêæ niestety w srodku nie mo¿na by³o robic, mo¿na wejsc tylko na boso. Pelno jakichs mnichow którzy chca wysêpiæ donacje i ludzi kupuj¹cych kwiatki ¿eby zanieœæ temu bozkowi. To zabawne jak siê oglada inna religie i wierzenia. Wszystko wydalo mi siê takie smieszne, jak dzwonienie w dzwonek, przystawianie czola do ka¿dej krawêdzi czy tez to chodzenie na boso. Ale z drugiej strony, jak ktos niezaanga¿owany popatrzy na nasze koœcio³y to mo¿e mieæ takie samo wrazenie. Oczywiœcie handel przyœwi¹tynny kwitnie – tam wlasnie miske kupilam. Zdarli znowu ze mnie, ale nie bêdê siê spierac o 2 rupie... chocia¿ mo¿e powinnam bo tu chodzi o sama zasade, ze ktos robi ze mnie glupka. Jak chocia¿by z bindi... to taka kropka która przykleja siê na czolo. Kupilam za 5 rupii opakowanie 15. A tydzieñ wczesniej jakis koles powiedzia³ mi cene 100 rupii. Przeciez to mnie nawet obraza.... anyway... najgorzej jak jestem z kims z naszego mieszkania, bo wtedy widza ze jestem obcokrajowcem. Tak to gadaja sobie do mnie w bengali albo hindi, i szafa gra. Ja siê uœmiechnê ze niby rozumiem, i zawsze pare rupii taniej mam:) No wiem, czasem siê nie da. Wtedy wiedza ze cos ze mna nie tak... Chodze z postanowieniem ze bêdê siê uczyc ich jezyka, i jakos na razie nic nie robie w tym kierunku. No bo jeœli kupie ksi¹¿kê, to i tak nie znam wymowy, a ju¿ widze jak mam zaparcia na pierwsze 2 dni, a potem klapa. 2 dziewczyny chodza tu na zajecia z hindi, ale one jakos duzo za to zap³aci³y. I oprocz tego ze chodza to tak jakos Malo siê ucza. To ju¿ ja wiecej powiem. Chociaz ostatnio bardziej po japonsku mi wchodzi. Bo to tak smiesznie brzmi. Hindi jest trudny. Malo jeszcze odkrylam miasto. Na razie rzucaja misie w oczy takie rozne paradoksy, których ju¿ nawet wszystkich nie pamiêtam. Np. stado koz dzis w srodku miasta przy ruchliwej ulicy, albo znak „nie trabic” przy drodze (zupe³nie nie ma racji bytu tutaj, bo trabieniem to oni chyba sygnalizuja ze silnik im dziala..), czy tez pasy lub swiatla (ahahaha, ludzie przechodza jak popadnie staraj¹c siê ¿eby ich cos nie rozjechalo). Albo dzis kolezanka opowiadala jak poszla wymiotowac do toalety w jakims miejscu to tam jej siê zrobilo jeszcze gorzej od tej toalety:) albo – o to jest dobre, przyjechal nowy praktykant, no bo wlasnie wszyscy przyje¿d¿aj¹ i odje¿d¿aj¹, ale na razie tylko przyje¿d¿aj¹. Przedwczoraj przyjechala Kolumbijka i wykroiliœmy dla niej ostatni kawalek materaca, a dla tego co przyjechal dzis ju¿ na prawde nic nie ma. I nazywamy go „ch³opak bez materaca”. To jest troche taki smiech przez lzy, bo ja ju¿ sobie wyobrazam co on musi czuc. Jeszcze ¿eby z polski przyjechal, jakis zaprawiony. A on z Londynu :D No i przychodzi taki, a ludzie mu mowia ze no wiesz, sory, ale nie mamy dla ciebie miejsca. I to przeciez nie jest zlozliwie, mnie ta cala sytuacja smieszy nawet – bo, jak mowimy tutaj, this is INDIA (to sa Indie). Sa pewne rzeczy które tak sa po prostu i nie da siê tego zmienic, mo¿na strac siê i próbowaæ i one i tak siê nie zmienia. Wezmy pod uwage organizacje Aiesec która jest za nasze lokum odpowiedzialna. Tylko ja wiem ile przeszlam czekajac na dokumenty, potem czekajac na lotnisku, a potem mieszkaj¹c w tych warunkach. Ka¿dy z praktykantow na pocz¹tku walczyl, pisal skargi, prosil, i nic. Potem to po prostu akceptowal. Od kilku tygodni wiadomo ju¿ ze nie mamy tu miejsca. Ludzie przyje¿d¿aj¹ nikt nie wyjezdza... HELOL!!! AIESEC tylko obiecuje ze cos zrobi, ale na tym siê konczy. Najsmieszniejsze jest to ze jeden z ich organizacji by³ u nas wczoraj, i nawet zostal pozniej na impreze na która nikt go nie zaprosil (!), i ani slowem nie powiedzia³ o tym, ze ktos nowy przyjezdza. To mielismy rano niespodzianke. Tak W OGOLE to tym aiesecowcem by³ koles który by³ odpowiedzialny za moje wszystkie problemy. Jak go dorwalam, to dostal monolog na 20 minut. Mowie do niego „mo¿esz sobie wyobrazic Zycie w takich warunkach?” (pytanie retoryczne), on”No ale ja tak mieszkam” CO??? Jak tak mo¿na mieszkac. No dobra, jak tam woli, ale ja tak nie chce mieszkac.




Takie male sprostowanie - w ostatnim poscie mial byc film, ale jakos lacza sa slabe i sie nie zaladowal. Jesli ktos zna jakies rozwiazania na ten problem to wszelkie sugestie na ten temat w ilosci dowolnej przyjme na maila:)









Komentarze

Popularne posty