o pracy slow kilka

Oooo wlasnie znalazlam polaczenie internetowe w mojej chalupce. Tylko troche to dziwne, bo mam polaczenie ale go nie mam. Tzn, swieci siê lampka, ale strony siê nie laduja. Pokazuje mi ze ma wyslane i odebrane pakiety danych, ale przegladarka nie dziala. Jakies sugestie?? O juz przestal dzialac....

Ludzie którzy tu przyjechali w wiêkszoœci chca jak najwiêcej zwiedzic Indie. Ale niektórzy tak jak Robin, sa pracoholikami. Mi to oczywiœcie nie grozi, ale przez nia moje Zycie w tej pracy jest trudniejsze. Bo np., ona zawsze jest 10 minut przed czasem. No to jakas zbrodnia jest. Do tego zostaje po godzinach... i bez szemrania przychodzi do pracy w sobote. Mysle ze gdybyœmy powiedzialy ze nie chcemy pracowac w soboty to daloby siê za³atwiæc, ale teraz to ju¿ troche po Ptokach. Jakas taka pilna siê znalazla... a ja teraz nie mam czasu ani sily nic zwiedzac. Ale tak ogolnie to z ka¿dym dniem jest coraz lepiej... Na poczatku przez jakis tydzieñ mialam roznego rodzaju treningi. Polegalo to na tym, ze przez ten caly czas niby mialam cos robic, ale oni chyba sami nie wiedzieli za bardzo co, wiec siê tylko tak bez sensu snulam po hotelu, robiac wazna mine oczywiscie. Bo w sumie to mamy tu nienajgorsza pozycje. Tzn, tu jest hierarchia, co manager powie to jest swiête. A ze my jestesmy na czesc ze wszystkimi managerami, to reszta traktuje nas jak wlasnie tych mamagerow. Smiechowo troche. Ale wracajac do sprawy, idea tych pierwszych dni byla taka ze zapoznam siê z kazdym dzialem w hotelu, ¿ebym wiedziala w jakim srodowisku pracuje, z jakim produktem mam doczynienia, do kogo siê zwrocic z jaka sprawa i jakos tak ogolnie ogarnac o co kaman. Idea sluszna tylko wykonanie slabe, ale to ju¿ chyba taka domena hindusow. Wiec siedzialam niekiedy caly dzien i czekalam np. Az ktos wreszcie sobie przypomnie, ze mial mi cos objaœnic. Szybko jednak siê zorientowalam, ze nikt nie mial na to ochoty, a ze ja tez wolalam posiedzieæ w tym czasie na Internecie, to jakos specjalnie wiedzy siê nie domagalam. Za to od poniedzialku trafilam wreszcie do dzialu w którym docelowo mam pracowac. Sprzedaz i marketing. Wszyscy w kolko powtarzali ze bêdê musiala pokoje sprzedawac, i dzwonic gdzies i jezdzic. I za Chiny nie moglam sobie tego wyobrazic, jak ja mam to zrobic. Bo chodzi o to ze jest hotel, a tam sa pokoje, i trzeba je wcisn¹c komus:) wiec troche taka akwizycja, ale nawet mi siê podoba. Ale po kolei... Hotel nastawiony jest na biznesmenow, wiec caly dzial (czyli 2 dziewczyny które tam pracuja na stale, Robin i ja) spotyka siê z roznymi firmami, szefami, a czasem nie i promuje hotel. Ale to nie takie proste i oczywiste. Znaczy ja ju¿ siê zgubilam... nie umiem chyba tego wytlumaczyc. Po prostu ta praca bardzo skomplikowana jest:) Wiadomo, dziewczyny staraja dotrzec do najwiêkszych szyszek lub do kogos kto podejmuje decyzje odnosnie tego, ze gdy do mojej firmy przyjedzie delegacja to w którym hotelu ja umiescimy. Wiadomo, ze takie informacje na krzaku nie rosna. Wiec praca polega na budowaniu relacji z roznymi korporacjami, znajdowaniu nowych kontaktow, zrodel, dojsc. Raz spotkasz siê z sekretarka, potem przez pare miesiêcy z asystentem, a potem dopiero z CEO. Promocja jest rozna. Czasem rozmawia siê o hotelu. Zaprasza taka osobe ¿eby przyszla zobaczyc hotel, pokoje i wszystko, czasem zaprasza siê taka szyszke na darmowy objad do naszej restauracji, a czasem jest godzinne spotkanie i nie wypowie siê ani slowa o hotelu. Na razie jestem po opieka Parvati. Ona odwiedza jakas firme zwykle raz na 2 tygodnie. Czyli jest w ciaglym kontakcie z nimi. dziennie ma ok 5 takich spotkan. Czasem jest to spotkanie tylko 10 min, a czasem godzina. Czasem trzeba siê umowic na spotkanie, a czasem mo¿na tak wpasc po prostu. W poniedzia³ek byliœmy np. w izbie handlowej hindusko amerykañskiej i indyjsko chinskiej. Tam rozmowa glownie o kontaktach, jakie firmy, kto robi biznes, kto siê rozwija. Wypilismy 2 herbatki, czas szybko zlecial podobalo mi siê. Nastepne dni byly podobne. Ja i Parvati jezdzilysmy do roznych firm, spotyka³ysmy roznych ludzi, od sekretari, po CEO. Rozmowy od scisle rzeczowych – mój hotel taki a taki, po zupelnie rozne – czyli jak ci siê podoba Kolkata. Na poczatku czulam siê jak piate kolo, bo chodzilam za ta Parvati jak pies. Nic nie mówi³am, czasem mnie nawet nie przedstawiala, wiec nie wiedzia³am co mam ze soba zrobic. wyjsc czy co? Na spotkaniach zawsze by³a rozgadana, a potem w samochodzie nic do mnie nie mówi³a. Jakos tak dziwnie by³o, i sama nie bardzo wiedzialam jaka w tym moja rola. Ale z ka¿dym dniem jest jakos lepiej. Latwiej mi siê odnalezc w tym co robimy. Rano kilka telefonow i maili, potem uzupe³nienie bazy danych (wpisanie danych z wizytowek do Excela) jakis ogolny plan dzialania i jedziemy w miasto. Po drodze telefon dzwoni milion razy. Zawsze staram siê zapytac kogo teraz spotkamy, po co, i co bêdziemy robic. Ale zadko dostaje odpowiedz która rozumiem. Wiec chodze tak za nia nadal... ale widze ze chyba coraz bardziej mi ufa (poznalam po tym ze mogê nosci jej notatnik). Np. zazwyczaj siedzialam cicho, i sluchalam co mowi, czasem mówila w hindi, wiec mysla³am wtedy co zjem na objad. Ale dzis np. udalo mi siê przeprowadzic rozmowe w miare na poziomie na temat kryzysu i ekonomi jakos tak ogolnie. W sumie ta moja nikla wiedza wystarczyla zeby zrobic na niej troche wrazenia, bo potem ju¿ zaczela mnie przedstawiac na tych spotkaniach i powtarzac co mówi³am wczesniej i jakos tam wprowadzac do rozmowy. Te rozmowy siê generalnie powtarzaja, co mnie ju¿ nudzic zaczyna, bo historie o tym jak to miala ciezko z biznesem na poczatku w hotelu to znam na wylot. A w sumie to Malo interesuj¹ce jest. Bo ona duzo gada, ale o sobie (w sensie o hotelu tez). Czasem tak siê rozgada, ze nie widzi ze w kolko to samo gada. Nie no wszystko okej, ale jest milion tematow do rozmow, a tym szyskom to chyba bardziej chodzi o to ¿eby siê wygadac i zeby ktos im przytaknal ze sa madrzy, ni¿ tej paplaniny sluchac. Bo w tych rozmowach i spotkaniach chodzi o to, ¿eby ktos cie zapamiêta³ i dobrze kojarzyl, a jesli milo spêdzil czas, to dobrze pomysli tez o hotelu. Wiec wcale nie trzeba o hotelu tyle gadac, ¿eby zbudowac jakies relacje. Tak wiec ja dzis rozmawialam o kryzysie w stanach, o zimie w Polsce, o planach na przyszlosc, o szukaniu pracy, o eksterminacji Zydow, o slumdogu, o ujemnym GDP Niemeic (a wlasnie czy maja jeszcze ujemny?), o potencjale Indii,i juz sama nie pamiêtam co jeszcze. A ona na ka¿dym spotkaniu to samo – ze jest matka 2 dzieci, ze wczoraj ja bylam zobaczyc inny hotel, ze tesknie za polska... A swoich tematow to nie ma... Potem ukradla mi temat o kryzysie i opowiadala ze w stanach na pozycje kelnera bylo 150 chetnych... Troche siê dziwnei czulam jak ktos opowiadal moje historie, które opowiedzia³am troche wczesniej. Ale nie wazne, bo rezultat jest taki, ze zaczela mnie troche doceniac no i mo¿e wykorzysta do czegos innego ni¿ noszenie notatnika. I wreszcie przestala mnie porównywaæ z Robin. Jak dla mnie to ona Malo soba reprezentuje (znaczy Robin) taka bardzo napompowana jest. Zabawne bo zaczynamy razem prace, mieszkamy w jednym miejscu, ale do pracy chodzimy oddzielnie. A nie pamietam czy wspominalam juz jak mnie robin kiedys w parcy przywitala. na poczatku w tym moim dziale nie mialam co robic za bardzo, a kazali mi przychodzic na 8.30. i przez bite 2 godziny patrzylam sie w sufit. Po czym stwierdzilam, jakos tak ze moglam przyjsc troche pozniej, skoro nie mam co robic (bylysmy tylko 2), a ona - przeciez przyszlas! no raju, bylam 10 minut pozniej. to przeciez idealnie miesvci sie w moim timingu. No co za dziewucha. Ale ruda jest, a rude tak maja:) Mam wrazenie ze to wszystko chaotycznie wyszlo.. ciezko to opisac. Ooo, np dzis czescia naszej pracy byla tez wizyta na targach inzynierskich. jakies tranzystory, transformatory, kompresory, ja nie umiem tego nazwac.. tu jakas para wylatuje, tu jakies lampki sie swieca... ale dla dziewczyn to malo interesujace. wiec sami faceci tam byli i my dwie. Parvati zbierala wizytowki, a ja teraz robie z tego baze danych. widzialam jeden folder gdzie byla tez polska jako jedna z lokalizacji firmy. uciesztlam sie, ale potem patrze - w jednym szeregu z Sudanem i Pakistanem. To chyba nie ma sie czym chwalic.

Komentarze

Popularne posty