pozegnanie Sho

FOTO: zegnamy Sho w BBQ. Stan na 17 grudnia - ok 20 praktykantow z calego swiata
FOTO: sklep wersja podstawowa. tu handel kluczami, tematycznie, pewnie maja kartel cenowy:)

FOTO: to jest sklep wersja lepsza


17/12/2009 czwartek
Wlasnie wyjechala pierwsza osoba. Sho wrócil do Japonii. Szkoda, bo bardzo fajny byl. Zawsze chetny do picia, zawsze, albo mia³ pic, albo ju¿ pil, albo by³ w trakcie:) ciezko spotkac obcokrajowca tak pijacego. Ale z drugiej strony on skoro on uwa¿a³ ze po 2 piwach jest pijany, to chyba nie lapie siê w nasze polskie kategorie:) Niemniej jednak pytalismy go co zrobi najpierw, gdy przyjedzie do Tokio, powiedzia³ – napije siê z przyjació³mi:) Troche uczyliœmy siê obcych zwrotow. Umiem troche japoñskiego! Arigato, konniczila, ajsziteru, suszi, Tokio, wataszino namaueua... ups jezyk mi siê zaplontal... Przykro ze wyjechal, ale trzeba myslec ekonomicznie! Sa tez plusy – dostalam wreszcie swój klucz do mieszkania (bo nie mialam, i czasem musialam warowac na schodach), przejelam po nim poduszke (wczesniej mialam poszewke na jasiek kupiona tutaj wypchana polarem z guzikami – sprawdzilam, Malo wygodne:) no i wreszcie odgruzowaliœmy szafe i wrzucilam tam pare swoich klamotow! Jakos siê tu zadomawiam, dzis nawet mówiliœmy zeby kupic jakies tanie saree i zrobic z tego zaslonki:) Doszlam dzis do wniosku ze prysznic w misce to wcale nie jest milowy krok do przodu. Wprawdzie woda w misce ciepla, ale jak siê ochlapie na gorze, to zanim skoncze na dole, to na gorze juz mi zimno wic wlasciwie wychodzi na to samo co z zimna woda. Tyle ze zimny prysznic ma to do siebie ze trwa 2 sekundy:) (poprzedzony oczywiœcie rozwazaniami czy na pewno jesty konieczny...) Apropo czystoœci... wczoraj wyszliœmy wszyscy na duza kolacje po¿egnaæ Sho do restauracji. Bylo nas ze 20 osob, ale nie o tym (znowu ta galaz). Wracamy taksowka a jedna kolezanka mowi ze ma „itchy head” (swedzaca glowe). Uuuu, wszyscy taaakie oczy i zaraz siê odsunêli. Bo calkiem mo¿liwe ze cos przywlekla, gdyz pracowala w jakiejs zapyzialej szkole z dziecmi które pewnie cale zoo mialy na Glowie... anyway... sila sugestii jest duza, i za chwile stwierdzilam, ze w³aœciwie to mnie tez swedzi cos.... przyszlam do pokoju, polozylam siê na seledynowym przescieradle (z deczka juz przybrudzonym – w koncu do podlogi blisko) rozmawiam przez telefon i nagle spostrzeglam takiego malego robala.... podskoczylam, mysle pajak, zabilam dziada, potem troche w¹tpliwoœci, zaraz zaraz, jak wlasciwie te wszy wygladaja... okazalo siê ze nie zabilam tego czegos i wyszlo z chusteczki wiec dobilam, stawiam na to ze to jednak pajak.. potem ju¿ nie dalo siê poznac co to:P ale dosc o pierdolach. Tak z innej beczki chcia³am ostatnio papier toaletowy kupic (dla niewtajemniczonych dodam ze wrazenia z wizyty w toaletach hinduskich – bezcenne, ten waz w scianie zawsze wyglada tak egzotycznie). Cena papieru toaletowego - cztery rolki, kolor bialy, miêkkoœæ trudno sprawdzic przez folie – 240 rupii. Dla porównania to pó³torej bluzki prawie dwa czaliki albo wypasiony obiad w restauracji. Zawsze pozostaje waz... Tak w ogole to zaczyna mi siê tu podobac nawet. Pewnie jak to pisze to jutro stanie siê cos takiego ze znowu bêdê chciala wracac. Ale tak tu ju¿ jest, cos cie zachwyci tylko po to ¿ebyœ siê zagapil i wdepnal w psia kupe... No wlasnie, nie mam zwyczaju patrzenia pod nogi... przydatny nawyk tutaj. Dzis tak siê zapatrzylam na te wystawy rozne (nie nie nie – nie tak jak w Polsce, dziura w scianie, sklep przydro¿ny, spia tam, sprzedaja wszystko chyba,zyja, brudno, ciezko opisac, zdjecie wrzuce), noo i w jednej takiej dziurze obrana koza wisi sobie, a w misce dwa lby nieobrane, jeszcze w krwi trosze, fuj... z kolei jak patrze pod nogi to mi siê niedobrze robi, bo ... a zreszta niewazne... Nawet zaczelam myslec jak mo¿na ulepszyc to mieszkanie, w sensie jakies mo¿e saree przerobic na firanki, albo sciany pomalowac, albo jakies wycinanki z bibulki (kwas Twoje CV by siê przydalo, masz jeszcze?) Jeszcze wczoraj myœla³am ¿eby stad uciekac, ale dzis ju¿ mysle ze jakos damy rade mo¿e. Umówi³am siê z jedna dziewczyna na zwiedzanie œwi¹tyni w niedziele. To mój jedyny dzien wolny, wiec trzeba dobrze zaplanowac. Jakos wena mi siê skoñczyla. Mialam napisac cos wreszcie o mojej pracy, ale ja nie umiem zwiezle, a to dlugi temat... dobra noc!

kurcze.. siedze wlasnie w pracy, jest 9 mam wpisywac cos do bazy danych i... puscili kolendy... co oni o kolendach wiedza?? albo choice?? postawili jakiegos stracha na wroble i ma udawac choinke, a swiety mikolaj wyglada jak matrioszka. I sniegu nie ma... i jakos tak, te swieta tu nie pasuja...:( och, niech to jzu szybko minie

Komentarze

Anonimowy pisze…
http://www.youtube.com/watch?v=oh-uwv7aYvM&feature=related
znalazlam link do filmiku o ruchu ulicznym tutaj. jako ze nie wiem gdzie zlaladowac swoje filmy, to mozna zobaczyc taki:)
Jo!

Popularne posty