zima

28/12/2009
Zimno u nas. A ja znowu kocyka nie mam. Nawet swoje kozaki wyci¹gnê³am. Jeszcze rêkawiczek musze poszukac. Jutro ju¿ musze ten koc kupic. Troche liczylam na to ze ktos zostawi. Ale grupka pojechala do Nepalu dzis i wszystko zabrali... znaczy kocyki, bo reszta to mnie nie interesuje. Mieszkanie jest teraz takie ciche i puste. W moim pokoju zostalam sama, chocia¿ nie wiem do konc, bo widze jakies 2 nowe walizki. Wiec albo ktos nowy przyjechal, albo ch³opaki z dolu siê przenieœli z korytarza do mnie do pokoju. W drugim pokoju zostala tylko Robin i Jaeane. Na dole troche ich wiecej, ale i tak cos Malo. Mo¿e normalnie w³aœciwie, ale takie tu przeludnienie panowalo ostatnio, ze teraz jakos mi dziwnie. Jadlam dzis momo na lunch. Wygladalo jak nasze polskie pierogi. Ale sa tybetañskie? inne nadzienie tylko mialy. No i zjadlam dzis swoja pierwsza potrawe z chili! Zwiekszam sobie dawki, znaczy na pocz¹tku nie mog³am nic jesc pikantnego, a dzis mialam zupe ostra i takiego kurczaka z chili. Gdy wieczorem wzielam egg rolla bez przypraw to wydal mi siê taki mdly i bez smaku. Hmmm, mo¿e nastepnymm razem poprosze z chili. Zdalam sobie sprawe ze Malo owocow tutejszych jem. Najpierw poeksperymentowa³am z roznymi dziwnymi, a tych normalnych nie kupowalam bo nie znam ceny. I tak, wiem ze 1 banan jest za 2 rupiee a mandarynki to ju¿ nie wiem. I jakos zawsze balam siê kupic, ze ze mnie zedra. No ale nawet jeœli za mandarynke jest 4 rupie to i tak Malo. Jak sobie uœwiadomi³am, ze jestem tu prawie miesi¹c i nie kupialm jeszcze ,mandarynek to zaraz chcia³am dzis kilo kupic, ale nigdzie nie by³o. Œwiêto jakies, muzu³mañskie, podobno nawet panstwoe – muharam. Ulice dzis puste, ale ja musia³am isc do pracy. Co za dzien, caly czas wklepywaliœmy cos do eksela. Przez wiêkszoœæ czasu i tak pisalam maile albo ogladalam cos na jutjubie. Taki to swiateczny okres... tylko czemu my w pracy, He??

Komentarze

Popularne posty